Madryt na zielono. Nieoczywiste oblicze hiszpańskiej stolicy
Madryt ma wiele miejsc, które znajdują się na niemal każdej liście atrakcji hiszpańskiej stolicy. Można zobaczyć „Trzy Gracje” Petera Paula Rubensa w Muzeum Prado, przejść się pod budynki znane z serialu „Dom z papieru”, odwiedzić Pałac Królewski czy przejść jedną z najbardziej znanych ulic miasta – Gran Vía. Podczas mojego pobytu w Madrycie zaskoczyło mnie jednak coś zupełnie innego – ilość zieleni.
Jadąc do stolicy Hiszpanii pod koniec sierpnia, spodziewałam się przede wszystkim rozgrzanego miasta, zatłoczonych ulic i temperatury, która raczej zachęca do szukania klimatyzowanego muzeum niż spacerowania, rzeczywiście – upału nie brakowało. Okazało się jednak, że pomiędzy kolejnymi zabytkami można znaleźć ogromne zielone przestrzenie, w których Madryt wygląda zupełnie inaczej.
Zielone serce Madrytu
Najlepszym przykładem jest park Retiro, położony właściwie w samym centrum miasta. Trudno nazwać go po prostu parkiem. Jego powierzchnia wynosi ponad 120 hektarów, dlatego można spędzić w nim kilka godzin, spacerując między alejkami, ogrodami, pomnikami i fontannami.
Retiro przez długi czas było związane z hiszpańską monarchią. Teren należał do kompleksu pałacowego Buen Retiro, powstałego w XVII wieku za panowania Filipa IV. Dopiero później park został udostępniony mieszkańcom Madrytu. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie miasto bez tego miejsca. W 2021 roku Retiro wraz z aleją Paseo del Prado zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc parku jest duży staw, nad którym góruje pomnik króla Alfonsa XII. Można wypożyczyć tam łódkę, ale równie dobrze usiąść na schodach albo po prostu przejść się wzdłuż brzegu. Mimo że Retiro jest jedną z największych atrakcji Madrytu, nie miałam tam poczucia, że znajduję się wyłącznie w miejscu stworzonym dla turystów. Obok osób robiących zdjęcia czy zwiedzających park byli mieszkańcy biegający, spacerujący z psami albo odpoczywający w cieniu drzew.
Spacerując dalej, można trafić na jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Retiro – Pałac Kryształowy. Powstał pod koniec XIX wieku i już sama jego konstrukcja ze szkła i metalu wyróżnia się na tle otaczającej go zieleni. Przed budynkiem znajduje się niewielki staw, a całość jest chyba jednym z najbardziej fotogenicznych miejsc w całym parku, natomiast w sierpniu 2026 roku znajdował się w renowacji.
To właśnie Retiro najbardziej zmieniło moje pierwsze wyobrażenie o Madrycie. Kilka ulic dalej znajduje się ruchliwe centrum europejskiej stolicy, a tutaj można przez dłuższą chwilę spacerować wśród drzew i właściwie o tym zapomnieć. Pod koniec sierpnia miało to jeszcze jedną ogromną zaletę – cień był momentami zdecydowanie bardziej kuszący niż kolejny punkt z listy zabytków do zobaczenia.
Ogród obok Prado
Drugim miejscem, które pokazało mi bardziej zieloną stronę Madrytu, był Królewski Ogród Botaniczny. Znajduje się tuż obok Muzeum Prado, więc oba miejsca można odwiedzić właściwie jedno po drugim. Po kilku godzinach spędzonych w muzealnych salach i oglądaniu dzieł Velázqueza, Goi czy Rubensa wyjście do ogrodu jest sporą zmianą otoczenia.
Historia madryckiego ogrodu botanicznego sięga XVIII wieku. Został założony z inicjatywy króla Ferdynanda VI, a później przeniesiony w obecne miejsce za panowania Karola III. Ogród od początku nie miał służyć wyłącznie jako miejsce spacerów. Był również związany z badaniami nad roślinami i nauką botaniki. Dzisiaj na jego terenie można zobaczyć rośliny pochodzące z różnych części świata, szklarnie oraz kolekcje podzielone na poszczególne części. Mnie najbardziej spodobało się jednak to, że ogród znajduje się praktycznie w środku miasta. Za jego bramą nadal jest Madryt, ale na chwilę zmienia się jego tempo.
Ogród botaniczny jest znacznie mniejszy niż Retiro i można zwiedzić go zdecydowanie szybciej. Nie robi też takiego wrażenia swoją wielkością. Warto jednak zajrzeć tam szczególnie wtedy, gdy i tak planuje się wizytę w Prado. Zamiast od razu ruszać do kolejnego muzeum, kościoła czy pałacu, można na chwilę zwolnić.
Madryt nie tylko z pocztówki
Przed wyjazdem nie myślałam o Madrycie jako o szczególnie zielonym mieście. Bardziej kojarzył mi się z szerokimi ulicami, charakterystycznymi budynkami, muzeami i placami pełnymi ludzi. Tym większym zaskoczeniem były dla mnie miejsca takie jak Retiro czy Królewski Ogród Botaniczny.
Oczywiście trudno pojechać do Madrytu i zupełnie ominąć Prado, Pałac Królewski czy najbardziej znane ulice i place. Warto jednak pomiędzy kolejnymi punktami zwiedzania zostawić sobie trochę czasu również na te miejsca, w których właściwie nie trzeba niczego „zaliczać”. Czasami wystarczy po prostu usiąść w cieniu, przejść się bez konkretnego celu i przez chwilę zobaczyć Madryt trochę inaczej.
Autorka: Sandra Kozłowska